Dziś kolega, jutro szef. Relacje w pracy

Wróć do spisu artykułów

Relacje w pracy mogą ulec niespodziewanej zmianie

Znają się do wielu lat. Pracują razem, lubią się prywatnie, spędzają ze sobą czas po pracy. Wszystko się zmienia, kiedy jeden z nich awansuje...

Oddzielny pokój, służbowy laptop, służbowe auto i… nienawiść kolegów. Można by rzec: coś za coś. Awans zawodowy wiąże się ze zmianą zakresu obowiązków, ale też ze zmianą stosunków panujących w zespole. Jeśli jedna z osób była do tej pory równoprawnym członkiem załogi, a od następnego dnia ma być szefem, struktura zespołu ulega przetasowaniu. Koleje naszych losów zawodowych bywają czasem zaskakujące.

Coraz popularniejsza staje się bowiem rekrutacja wewnętrzna, w wyniku której nowym kierownikiem zostaje ktoś z grupy dotychczasowych pracowników, a nie osoba z zewnątrz. Ten sposób rekrutacji jest stosowany głównie w większych firmach i korporacjach i, tak jak każdy, ma zarówno swoje dobre, jak i złe strony. Jeśli odbywa się to na zasadzie konkursu, zwycięzca jest zwykle powszechnie akceptowany ze względu na spełnienie wymaganych kryteriów, a także obowiązek udowodnienia, że nadaje się na nowe stanowisko. Jeśli pracownik jest jedynie wytypowany, rośnie ryzyko powstania poczucia niesprawiedliwości, zwłaszcza gdy pracodawca kieruje się nie obiektywnymi kryteriami, ale osobistymi sympatiami i antypatiami.

Trzeba zaznaczyć, że awans wewnętrzny to nie tylko obniżenie kosztów rekrutacji, lecz także dowód dla pracowników, że rozwój zawodowy w danej firmie jest możliwy. Dzięki temu pracodawca zyskuje przywiązanie pracownika: ma pewność, że inwestuje w kogoś, kto chce zagrzać miejsce w firmie na dłużej. Wiąże się z tym spora oszczędność: nie trzeba szkolić nowego pracownika, eliminuje się również koszty kolejnych rekrutacji. Ponadto pracodawca i pracownik się znają, co niesie za sobą mniejsze ryzyko wybrania niewłaściwej osoby na to stanowisko. Z drugiej strony brak dopływu świeżych pomysłów może mieć spore znaczenie, zwłaszcza w branżach, w których siłą napędową jest kreatywność. Inną istotną wadą rekrutacji wewnątrz firmy jest powstawanie luk po opuszczeniu stanowiska. Luki te należy wypełnić: oznacza to konieczność znalezienia nowego kandydata, chociaż zdarza się, że obowiązki oddelegowanego na inne stanowisko pracownika rozdziela się między pozostałe osoby.

Od dziś jestem waszym szefem

Z dnia na dzień nasz dotychczasowy kolega z pracy może stać się naszym bezpośrednim przełożonym. Wówczas stosunki koleżeńskie zostają wystawione na niemałą próbę. Awans kolegi na przełożonego jest rzeczą trudną do zaakceptowania dla pozostałych, ludzie bowiem dość łatwo przyzwyczajają się do określonego rodzaju relacji. Jeśli Jacek do tej pory był po prostu kolegą z pracy, trudno zacząć zwracać się do niego „szefie”. Pracownikom – kolegom trudno się przestawić, przejść nad tym do porządku dziennego.

Dawny kolega, a obecny przełożony, może spotkać się z różnymi reakcjami swoich współpracowników. Jedni zaczną gratulować sukcesu, inni się od niego odsuną, jeszcze inni będą przynajmniej starać się zachować neutralnie, nie okazywać emocji. Trudno tak naprawdę wyczuć, czyja postawa jest szczera. Wiele osób pod płaszczykiem radości będzie skrywać zawiść, warto dodać, że tym większą, im bardziej awans wiąże się z podwyżką wynagrodzenia. Pół biedy, gdy awans oznacza większy prestiż, a nie większe uposażenie albo gdy podwyżka jest niewspółmierna do liczby nowych obowiązków czy stopnia odpowiedzialności świeżo upieczonego kierownika. Nieprzemyślane przetasowania kadrowe mogą być zapalnikiem do zburzenia relacji koleżeńskich. Tymczasem, jak pokazują badania przeprowadzone w polskim koncernie Heinz, Polacy wymieniają koleżeństwo jako jedną z najbardziej znaczących wartości w pracy. Warto dodać, że wartość ta ma specyficzne znaczenie, opiera się bowiem na większej lojalności w stosunku do grupy niż do firmy, a co za tym idzie – zakłada podział my-oni. My, czyli koledzy z pracy, oni, czyli kierownictwo, menedżerowie, czasem urastający do rangi wspólnego wroga. My jesteśmy fajni, tworzymy zgraną paczkę, oni to ci źli, którzy wymagają, kontrolują, czepiają się itd. Tak wyraźny podział sprawia, że awans kolegi często jest wręcz postrzegany jako zdrada. Co więcej, pominięci pracownicy mogą się poczuć głęboko pokrzywdzeni – istnieje więc możliwość zaostrzenia konfliktów personalnych czy narastania niezdrowej rywalizacji w zespole. Szczególnie trudno opanować emocje, gdy awans dostaje kolega, który, przynajmniej naszym zdaniem, zupełnie na niego nie zasłużył, a sami jednocześnie uważamy się za najodpowiedniejszych kandydatów na to stanowisko. W efekcie rozżaleni współpracownicy mogą zawiązywać sojusze przeciwko nowemu przełożonemu.

Oswoić sytuację

Wiele osób po awansie odczuwa zrozumiały dyskomfort, nie wiedząc, jak się właściwie zachować w tej nowej dla nich sytuacji, jaką zastosować strategię: czy zmieniać dotychczasowe relacje, czy może pozostać nadal na stopie koleżeńskiej. Z pewnością każdy musi przedefiniować swoją rolę, zwłaszcza świeżo upieczony szef. Istotne okazują się w tym wypadku zdolności interpersonalne. Dotychczasowe relacje koleżeńskie często utrudniają wydawanie poleceń czy skuteczne egzekwowanie wykonania zleconych zadań. Często, gdy ktoś zaczyna zajmować wyższe stanowisko, drastycznie zrywa wszelkie kontakty towarzyskie i z serdecznego kolegi staje się zdystansowanym przełożonym. To, że ktoś został szefem, nie znaczy, że przestał być kolegą. Nowe stanowisko wymaga nadzorowania pracy zespołu. Koleżeńskie więzi nikogo nie powinny zwalniać z wywiązywania się z zadań i przestrzegania terminów, dlatego szef w stosunku do kolegów nie musi, a nawet nie powinien stosować taryfy ulgowej. Warto już na samym wstępie zaznaczyć, że dotychczasowe sympatie nie będą miały wpływu na podejmowane decyzje. Trzeba liczyć się z tym, że niektórzy przestaną być twoimi kolegami, inni będą nadmiernie krytykować twoje posunięcia.

Należy podkreślić, że nowy kierownik jest zarazem dawnym członkiem zespołu, a więc zwykle doskonale zna swoich podwładnych, a wiedzę tę może mądrze wykorzystać do właściwego ich motywowania. Znając umiejętności poszczególnych osób, może przydzielić im odpowiednie zadania, znając ich system wartości wie, jak ich zaangażować do pracy. Skuteczny menedżer potrafi korzystać z tej wiedzy mądrze, ku zadowoleniu obu stron. Kiedy zespół przekona się, że nowy szef jest obiektywny, empatyczny i podchodzi do każdego w sposób indywidualny, z pewnością zyska sympatię i zaufanie podwładnych.

Kiedy kolega został twoim przełożonym

Początkowo może się wydawać, że kolega po awansie bardzo się zmienił: przybrał oficjalny ton, rozlicza z każdego niedociągnięcia. Spojrzenie na tę sytuację z dystansu pozwoli zrozumieć, że szef po prostu nie może postępować inaczej. Zachowuje się tak samo wobec wszystkich i tak naprawdę wcale się nie zmienił – otrzymał tylko inny zakres obowiązków. Oczywiście, czasem zdarza się, że awans uderza koledze do głowy. Jeśli jednak pracownik chce nadal utrzymywać z nim kontakty towarzyskie, powinien szanować dawnego kolegę jako swojego przełożonego i sumiennie wykonywać swoją pracę. To, że przełożonym jest kolega, nie oznacza, że dawni jego znajomi z sąsiedniego biurka mają u niego jakieś szczególne względy. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, by uwierzyć, że stary kolega rzeczywiście jest teraz naszym szefem, że ma w stosunku do nas wymagania i, co istotne, nie tylko ma do tego prawo, lecz także jest to jego obowiązkiem.

Autor: Agnieszka Jastrzębska (Zielona Linia)
Źródło: Rynek na co dzień




Udostępnij:




Inne artykuły z bloga:


Jak napisać list...

14-03-2012

Poradnik dla grafika. Jeżeli chcesz pracować jako grafik, tutaj znajdziesz przykładowy list motywacyjny oraz dostaniesz profe

Video CV dla każdego, wszędzie

21-01-2013

W siedzibie Powiatowego Urzędu Pracy w Gdańsku zainstalowano nowoczesną kabinę służącą do nagrywania Video CV. Przygotow

Agencje doradztwa...

13-07-2010

W części III naszego przewodnika po agencjach doradztwa personalnego, skupimy się na zaprezentowaniu Wam procesu przebiegu re


ZOBACZ CAŁY BLOG


Miejsce na Twoją reklamę - napisz: biuro@grupaedom.pl

Strzałka w górę